Ale się uśmiałam. 12, no może 11 lat temu, miałam okazję być w tym ośrodku. Była to pierwsza klasa liceum, a może druga, nieistotne, w każdym razie byłam. Była to wycieczka trzydniowa do Czech z jednym noclegiem w Szklarskiej Porębie. Ośrodek już wtedy wyglądał tak sobie. Pamiętam, że drzwi od pokoju nie zamykały nam się. Z koleżanką, jako jedyne, spałyśmy podczas tej nocy, bo reszta klasy postanowiła się napić (mając lat 16). Jak już się napili, to część tych bardziej nietrzeźwych, co chwilę wchodziła nam do pokoju. Być może właściciel się zmienił, ale pamiętam, że tamtejszy też był niemiły i robił łaskę ze wszystkim. No niestety takie jest życie. Niektórym właścicielom ośrodków wydaje się, że nie trzeba wkładać pieniędzy w renowację i nowy sprzęt obiektu, bo po co, w końcu zawsze można odłożyć kasę na tzw. czarną godzinę. Oby tylko ta czarna godzia nie nastąpiła zbyt wcześniej, czyli z dniem ostatniego klienta i chętnego na nocleg w obskórnym ośrodku, a jeszcze bardziej w obrzydliwym pokoju.